Aborcja w Polsce

Feministki obliczyły liczbę usuwanych ciąż Polek za granicą na średnio 30- 40 tys. rocznie. Kraje, w których najczęściej dopuszczają się tego procederu to przede wszystkim Niemcy, Holandia, Austria, Czechy i Słowacja, ale również Wielka Brytania. Tam procedura nie jest szczególnie skomplikowana. Wystarczy mieć jedynie pozwolenie na pracę i odbyć obowiązkową konsultację z psychologiem. Tymczasem w Polsce zaczyna dominować moda na stosowanie metod farmakologicznych do przerywania ciąży zazwyczaj środkami przeznaczonymi jedynie do leczenia chorób. Najbardziej popularna jest aborcja lekiem na stawy, który w aptece kosztuje około 50 zł, zaś na czarnym rynku zabieg za jego pomocą kosztuje aż 1,5 tys. złotych.

Polska ustawa o aborcji jest prawie identyczna z ustawą angielską, jednak Polki jeżdżą przerywać ciążę do Wielkiej Brytanii, bo tam nie napotykają na spiralę trudności, która od samego początku nakręca się w takim samym wypadku w Polsce. W obu tych krajach można usuwać ciążę, kiedy stwarza ona zagrożenie dla zdrowia kobiety. Przypomnijmy, że zdrowie jest inaczej definiowane jako sytuacja pełnego, umysłowego i społecznego dobrostanu człowieka. Dostosowując się do tej definicji brytyjscy lekarze uznają również, że kiedy pacjent jest pogrążony w głębokiej depresji, ma myśli samobójcze albo trudną sytuację życiową należy to wziąć pod uwagę przy ustalaniu prawdziwego stanu jego zdrowia. Polscy już nie.

W naszym kraju bardzo trudno znaleźć szpital, który podejmie się dokonania zgodnej z prawem aborcji, także w sytuacji, kiedy płód został trwale uszkodzony. Co więcej do sądu trafiają lekarze oskarżeni o dokonanie aborcji zgodnie z ustawą, którzy jednak na życzenie pacjentki odważyli się przeprowadzić zabieg w gabinecie. Dzieję się tak z powodu ogólnej tendencji obecnej wśród lekarzy, prokuratorów oraz sędziów, uznającej aborcję za coś nienaturalnego i godnego moralnej nagany. Zazwyczaj tłumaczy się to używając określenia syndrom postaborcyjny, inaczej PAS, co oznacza zespół rzekomych cierpień psychicznych, mających według obrońców życia nękać kobietę aż do jej śmierci najlepiej od razu z poczucia winy. Tymczasem rzetelne badania medyczne wykazują, że jest to co najwyżej syndrom zasugerowany przez otoczenie, informacje przekazywane w mediach, czy też w kościele.

Z powodu aborcji wykonywanej w chałupniczych warunkach coraz częściej umierają kobiety, ale nie to okazuje się być najgorsze w polskich realiach. Wiele kobiet zostaje bowiem skazanych za wykonanie takiego zabiegu i do końca życia musi borykać się z wyrokiem. Mimo to Polka i tak zdecyduje się przerwać ciążę bez względu na niebezpieczeństwa dla zdrowia oraz potępienie społeczeństwa. Zrobi to jednak bez medycznego zaplecza i wsparcia psychologa, usunie płód już w stanie zaawansowanym i będzie ją prześladował strach, że jej występek zostanie wykryty i w najlepszym wypadku doczeka się potępienia i ostracyzmu.

 

Strona www za darmo dla Ciebie!